Fjużyn

By maruder

Śmiać mi się chce z prymitywnego ojca, z dziadka i pradziadka. Musieli golić się maszynką do której wkładali żyletkę. Ostrze było jedno, chyba, że odwróciło się maszynkę, aby skorzystać z drugiego ostrza. Śmiać mi się chce z siebie, bo zaczynałem się golić w wieku 13 lat, gdy posypał się młodzieńczy wąsik pod nosem. Jakże byłem biedny używając maszynek z jednym ostrzem, jakże musiałem się męczyć, spędzać godziny przed lustrem strzygąc zarost prymitywnym narzędziem. A ileż krwi się polało, ile było ran, przykrości. Wkrótce potem na rynek weszły maszynki Gillette z dwoma ostrzami. To była rewolucja. Goliły szybciej i bardziej dokładnie. Potem Gillette (nazwa firmy pochodzi od wynalazcy żyletki – zrobiła przez wojną furorę, jak dzisiaj iPhone czy iPod) wprowadziło nożyki z trzema ostrzami… Dzisiaj jest Fussion z… pięcioma! Nie mogę się doczekać na nożyk z 10-ma. Wtedy będę piękny i gładki, jakbym jadł sałatki.

Dodaj komentarz